 |
| "Barb Wire" DVD & movie promo pic, kolekcja własna, fot. Łukasz Śmigiel |
„Dobry Reset” to cykl, który ma Was zachęcić do sięgania po niekoniecznie wybitne, ale nadal dobre, a z pewnością niezwykle ciekawe teksty kultury. To dzieła będące czystą formą resetu dla naszych przebodźcowanych mózgów oraz genialną ucieczką do zupełnie innego świata. W tym wpisie biorę na warsztat film specyficzny – „Barb Wire” (1996).
Postać Żylety, czyli tytułowej Barb Wire, zadebiutowała na łamach komiksów wydawnictwa Dark Horse w 1993 roku. Historie o jej przygodach regularnie powracały właściwie przez całe lata 90., a całkiem niedawno, bo w 2015 roku, doczekały się udanego odświeżenia. W oryginalnym komiksie mamy do czynienia z rasowym, postapokaliptycznym science fiction. Obcy przybywają na Ziemię, otwierają portale do innych wymiarów, ludzie nagle otrzymują nadprzyrodzone supermoce, a Ameryka desperacko zmaga się z kolejnymi, krwawymi wojnami domowymi. Dorzućcie do tego szalone crossovery z innymi flagowymi postaciami Dark Horse – takimi jak Maska czy Ghost – a otrzymacie doprawdy wybuchową mieszankę fantastycznych konwencji. Co ciekawe, na bieżący 2026 rok zapowiedziano właśnie premierę wielkoformatowego wydania zbiorczego komiksów o przygodach bohaterki o podtytule „Barb Wire: Compendium”.
 |
| "Barb Wire" komiks Dark Horse, kolekcja własna, fot. Łukasz Śmigiel |
Co się zaś tyczy obrazu kinowego z Pamelą Anderson w roli głównej... wyraźnie zaznaczam, że w żadnej mierze nie mamy tu do czynienia z kinem wybitnym. Film „Barb Wire” z 1996 roku jest za to pozycją wręcz stworzoną na Dobry Reset. Przy skromnym budżecie wynoszącym około 9 milionów dolarów twórcy musieli brutalnie okroić bogatą, komiksową fabułę. W ekranizacji zrezygnowano więc całkowicie z zaawansowanych motywów superbohaterskich oraz science fiction, skupiając się w zamian na prostym, postapokaliptycznym kinie akcji klasy B.
 |
"Barb Wire" komiks Dark Horse, kolekcja własna, fot. Łukasz Śmigiel
|
W filmowym, fikcyjnym roku 2017 Ameryka dramatycznie zmaga się z drugą wojną domową. Tytułowa Żyleta – a tak naprawdę Barbara Kopetski – mieszka w ostatnim wolnym mieście na mapie kraju, czyli potężnie zindustrializowanym Steel Harbor, gdzie z powodzeniem prowadzi słynny, tętniący życiem klub nocny Hammerhead. Barbara jest prawdziwą miejscową ikoną. Swoją elektryzującą prezencją oraz zmysłowymi występami tanecznymi rodem z Moulin Rouge przyciąga spragnione rozrywki tłumy (złożone głównie z mężczyzn), które w murach jej lokalu chcą choć na chwilę zapomnieć o ponurej rzeczywistości. Niczym Batman, Kopetski posiada jednak drugą, ściśle skrywaną tożsamość. Tylko nieliczni wiedzą, że po godzinach dorabia jako bezwzględna łowczyni nagród – Barb Wire. Jako Żyleta działa na granicy prawa, regularnie, choć niechętnie, pomagając lokalnej policji.
 |
"Barb Wire" Blu-ray Unrated, kolekcja własna, fot. Łukasz Śmigiel
|
Dzięki szerokim kontaktom w przestępczym półświatku oraz niejednoznacznym układom z władzami Barb zapewnia względne bezpieczeństwo sobie i swojemu niewidomemu bratu, choć na co dzień z trudem wiąże koniec z końcem. W całym kraju realizują się tymczasem najbardziej apokaliptyczne wizje przyszłości. Totalitarny rząd zamierza raz na zawsze krwawo zmiażdżyć demokratyczną opozycję, a sama Barb zostaje nieoczekiwanie wciągnięta w sam środek politycznego konfliktu. W jej nocnym klubie pojawia się bowiem dawny ukochany – niezłomny najemnik Alex (w tej roli młody Temuera Morrison), który szuka u niej ratunku oraz pomocy przy realizacji ściśle tajnej misji.
Podziemny ruch oporu chce, aby Alex za wszelką cenę przemycił do bezpiecznej Kanady doktor Corę Devonshire – genialną panią naukowiec, która odkryła przerażający plan rządu. Jak się okazuje, wojskowa junta zamierza użyć śmiertelnie groźnej broni biologicznej do ostatecznej neutralizacji swoich politycznych przeciwników. Cała trójka – Barb, Alex oraz Cora – będzie musiała zmierzyć się z regularnymi siłami rządowymi, skorumpowaną policją i wszechobecnymi, lokalnymi gangsterami, którzy na całej tej intrydze węszą okazję do gigantycznego zarobku.
 |
"Barb Wire" Blu-ray Unrated (środek), kolekcja własna, fot. Łukasz Śmigiel
|
„Barb Wire” posiada naprawdę dobry, mocny pierwszy akt, dość nużący środek i całkiem przyzwoite, satysfakcjonujące zakończenie. Przedstawiony na ekranie postapokaliptyczny świat jest zaskakująco wiarygodny, a wszystkie brudne lokacje, pościgi oraz efekty specjalne wykonano tradycyjnymi, praktycznymi metodami. Dzięki temu surowe sceny akcji w ogóle się nie zestarzały. Pamela Anderson zgodziła się zagrać Żyletę, nawet nie czytając wcześniejszego scenariusza, i trzeba przyznać, że idealnie pasuje do roli współczesnej Bardotki z pistoletami. Za każdym razem, gdy pojawia się w kadrze, jej magnetyczna prezencja skutecznie przysłania wszelkie niedostatki pretekstowej fabuły.
Twórcy filmu ewidentnie chcieli zrobić z kanadyjskiej gwiazdy kolejną ikonę kina akcji lat 90. i naprawdę niewiele zabrakło, aby ten ambitny plan zakończył się sukcesem. Aktorka sama wykonała lwią część niebezpiecznych popisów kaskaderskich i autentycznie starała się wykrzesać cokolwiek z dość drewnianych, topornych dialogów.
 |
"Barb Wire" DVD (backcover), kolekcja własna, fot. Łukasz Śmigiel
|
Kostiumy, w których przyszło jej pracować na planie, musiały być ekstremalnie niewygodne, jednak aktorka jakimś cudem sprawia, że bez mrugnięcia okiem wierzymy, iż w skórzanym, ciasnym gorsecie potrafi bez wysiłku kopać z obrotu i widowiskowo przeskakiwać nad połamanymi stołami. Pamela Anderson jest na ekranie stuprocentową Barb Wire – silną, niezależną bohaterką, która doskonale wie, jak radzić sobie w sytuacjach skrajnie ekstremalnych. Nie jest żadną klasyczną damą w opałach, a ze swojego bezwzględnego seksapilu korzysta niczym z najgroźniejszej broni, bezczelnie pogrywając sobie z durnymi facetami. Na dodatek – choć cała filmowa intryga bywa szyta grubymi nićmi – jej postać przechodzi autentyczną ewolucję. Na naszych oczach z początkowo zimnej, cynicznej i poranionej bohaterki o złamanym sercu przeistacza się w prawdziwą superbohaterkę. To heroina z krwi i kości, która w decydującym momencie nie boi się zaryzykować własnego życia, aby bezinteresownie zrobić coś szlachetnego.
 |
"Barb Wire" Blu-ray Unrated (alternate cover), kolekcja własna, fot. Łukasz Śmigiel
|
Co jeszcze dobrego skrywa ta produkcja? Koniecznie sięgnijcie po oryginalny soundtrack z piosenkami, których w większości nie znajdziecie dziś na żadnym streamingu. Prawdziwą ciekawostką jest tu wspólny, drapieżny duet Pameli i Tommy’ego Lee w utworze „Welcome To Planet Boom”. Ponadto Michael Hutchence przepięknie śpiewa w klimatycznym „Spill the Wine”, zespół Gun prezentuje rewelacyjną, rockową wersję hitu „Word Up”, dziewczyny z Shampoo atakują przebojowym „Don't Call Me Babe”, a na dokładkę dostajemy legendarne Salt-N-Pepa w niezwykle udanym remiksie „None Of Your Business”.
 |
"Barb Wire" soundtrack CD/promo poster VIP, kolekcja własna, fot. Łukasz Śmigiel
|
Warto dodać, że na fizycznym nośniku Blu-ray film wygląda dziś jak czyste złoto. Szczególnie godna polecenia jest rozszerzona wersja Unrated, która posiada kilka dodatkowych minut materiału. Zawiera ona m.in. znacznie rozbudowaną sekwencję otwierającego tańca Barb Wire, zmieniającą się w tym wydaniu w pełnowymiarowy, hipnotyzujący teledysk dla dorosłych. Na koniec tego elektryzującego występu dostajemy kultową scenę, w której Barb widowiskowo załatwia obcasem pewnego oprycha i rzuca ikonicznym one-linerem: „Don’t call me babe!”.
 |
"Barb Wire" soundtrack CD (książeczka), kolekcja własna, fot. Łukasz Śmigiel
|
Any last words? Wszystko w tym dziele jest celowo przegięte, przerysowane i na wskroś przesiąknięte drapieżnym stylem późnych lat 90. I właśnie dlatego Żyleta tak genialnie sprawdza się jako Dobry Reset. Ekranizacja z Pamelą Anderson może być dla Was doskonałym wstępem do znacznie większego, komiksowego uniwersum, a wszystko wskazuje na to, że ta niezwykła bohaterka jeszcze nieraz powróci do świata współczesnej kultury popularnej.
Słuchaj i oglądaj - podcast Dobry Reset na Youtube:
Komentarze
Prześlij komentarz