Posty

Wyświetlam posty z etykietą Mignola

Komiksy polecam: OBCY: Dead Orbit oraz Salvation

Obraz
Dwie pozycje z uniwersum " Aliens ", z którymi zapoznałem się dzięki aplikacjom:  #comixology  oraz  #darkhorsecomics  " Dead Orbit" to ciekawy projekt z 2017. Od strony wizualnej łamie schematy, prezentując świetne drobiazgowe tła. Śledzimy dobrze poprowadzoną, szybką akcję. Same rysunki mogą jednak denerwować (szczególnie twarze bohaterów dalekie są od realizmu), a storytelling jest prosty jak drut. Całość nadrabia klimatem grozy i kameralną fabułą w stylu klasycznego " Aliena ". Mimo wszystko, całkiem fajne. Z kolei " Aliens Salvation ", to słynny tytuł (tak przynajmniej wyczytałem), ostatni raz wznowiony po angielsku w 2015 w twardej oprawie. Wydaje się, że #davegibbons i #mikemignola są tutaj gwarantem ekstra storytellingu. Mnie jednak na glebę #alienssalvation nie powaliło. W zasadzie dobrze, że na aplikacji kosztowało tylko 2 dolce. Dobrze też, że to zamknięta historia. Na plus zaliczam pomysłowy motyw z androidem i może kilka kadrów M...

Jakiś homar tu nadchodzi! (Pulpowo na maksa #2)

Obraz
Sensacyjne, kryminalne i przygodowe - tanie opowieści, najpierw nazywane penny dreadfuls, czy dime novels, a później od rodzaju papieru, na którym były drukowane, pulp magazines (papier ten szybko żółkł i niszczał), dostarczały rozrywki swoim czytelnikom przez niemal sto dwadzieścia lat. Ostatecznie pokonane przez ograniczenia w dystrybucji papieru spowodowane II Wojną Światową, nigdy już nie powróciły w wielkim stylu na rynek. Patrząc po tylu latach na ich krzykliwe okładki i kiczowate nazwy uśmiechamy się do siebie i prychamy z pogardą. Zapominamy bowiem, że gdyby nie teksty drukowane w pulp magazines, nie dane byłoby nam cieszyć się ani powieściami Chandlera, ani opowiadaniami Howarda, czy Lovecrafta. Gdyby nie one, prawdopodobnie nie podskakiwalibyśmy na kinowym fotelu, oglądając kolejną część przygód Batmana, czy kolejną odsłonę Koszmaru z Ulicy Wiązów albo Halloween . W telewizji nie leciałby Star Trek i Dr Who , a BBC nie produkowałoby znakomitych słuchowisk radio...